Wyklęci pisarze, wyklęci uczniowie, wyklęty minister, wyklęci dziennikarze.

W Pustynni i w Puszczy - Rasizm

Rafał Kosik został mianowany (przez telewizję TVN) na “pisarza wyklętego” bo ponoć ma nie być na nowej liście lektur. A jego wydawca zachęca do podpisania petycji o zachowanie go na tej liście. Tyle słyszałem.

Rafał – świetnie wspominam jego książki – jedne z ostatnich dobrych książek polskiego SF jakie czytałem. To taka preambuła.

Ale

Petycja żeby zmuszać dzieci do czytania swoich książek?

Mniejsza o to.

W sumie najbardziej zaskakuje mnie manewr tej telewizji żeby ukuć sformułowanie pisarze wyklęci – to chyba dość oczywisty zabieg niestosownego użycia dość poważnego zwrotu do dość mało poważnej sprawy. Rozumiem że można mieć awersje do samego zwrotu “żołnierze wyklęci” – bo jest on nieprecyzyjny, ogólny, mało historyczny, może nawet tendencyjny. Zawsze mówiłem “Żołnierze AK/WiN”, “Powojenne podziemie niepodległościowe”, “Partyzanci” i tak dalej. No ale mimo wszystko przyrównywanie więzienia, katowania itd. do zdejmowania z listy lektur? Proszę.

Co to znaczy Żołnierz Wyklęty?

Nie wiem jak to było w szerokim świecie – ale w mojej wiosce bycie “żołnierzem wyklętym” polegało na tym, że jak się kończyła wojna – to nie można było zaprzestać walki (prowadzonej do tej pory z Niemcami) bo każdy kto się ujawniał i chciał żyć i odbudowywać Polskę (choćby ludową) – trafiał do paki. Czyli “żołnierz wyklęty” – nie miał wyjścia, nie miał wolności wyboru, był zmuszony kryć się w lesie. A do czego jest zmuszany “pisarz wyklęty”? Czy gdzieś ma się kryć?

Jeżeli ktoś jest do czegoś zmuszany to polski uczeń – bo to on musi czytać jednego razu jedne, drugiego razu inne książki.

A więc niniejszym ogłaszam że w Polsce mamy szerokie rzesze UCZNIÓW WYKLĘTYCH zmuszanych do czytania rozmaitego rodzaju twórców.

A drugie – pracownicy ministerstwa i sam minister – już od dziesięcioleci – bez względu na barwy polityczne, rządzącą ekipę itd. – oni też nie mają lekko bo muszą decydować, jakie książki podsuwać młodym uczniom – doskonale wiemy, jak bardzo opornym na wszelkiego rodzaju lekturę. Od zawsze, cyklicznie – każdy kolejny minister musi podejmować decyzje, które książki są “fajne dla młodzieży”, a które nie załapują się na daną listę. Są zmuszani do podejmowania tych trudnych decyzji. I dodajmy, że bez względu na to jaką decyzje podejmą – będzie to zła decyzja i spotka się z krytyką. Najpierw zaatakują polityczni harcownicy, potem z brakiem zrozumienia podejdą nauczyciele (dla których Hobbit to smutna konieczność), na koniec młodzież (przy wtórze swoich rodziców) prychnie że “nudne”.

A więc współczuję również MINISTROM WYKLĘTYM.

A najbardziej współczuję DZIENNIKARZOM WYKLĘTYM – którzy są zmuszani do pisania/filmowania na najbardziej nieistotne tematy, żeby tylko te istotne pozostały w cieniu. Jak ci nieszczęśni szeregowcy Ludowego Wojska Polskiego (wracam do historycznej analogi do lat czterdziestych ubiegłego wieku) – są posyłani do strzelania, podsycania wojny domowej, zamiast zająć się naprawdę inspirującym odbudowywaniem naszego kraju z intelektualnych zgliszczy.

Redaktor Forlong Gruby

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *