Aresztowali Ziemkiewicza – fantastyka i życie

Strefa wolna od

Stało się. Pojawiła się jakaś realna “strefa wolna od”. Można gdzieś w Europie nie być wpuszczonym ze względu na swoje (bliżej nieokreślone) poglądy polityczne.

To fascynujące uczucie, kiedy nasz kiedyś zaściankowy świat polskiej fantastyki, świat nieudolnie zadrukowanego papieru, świat koszul flanelowych i korytarzy podstawówek, staje się nagle światem mainstreamowym, światem z gazetowych czołówek, rzeczywistością, o której nawet można zamienić parę słów z wujkiem przy rodzinnej kolacji.

A nasi autorzy i ich książki (Sapkowski, Tokarczuk, Dukaj, Ziemkiewicz, Twardoch, Komuda) zapewniają nam to nieraz – stąd ten cykl/dział/tag – “fantastyka i życie”.

Wracając do Ziemkiewicza – sprawa będzie szeroko komentowana. Więc szkoda się rozpisywać. Dla mnie jest to kolejny symptom opresyjnego zaostrzającego się świata. Kolejny zimy prysznic na głowę.

Powiem natomiast w sposób “narodowy” – że nie ma co myśleć źle o Brytyjczykach. Można sobie być kosmopolitą, ale oni i tak niewiele kumają z tego co w naszej kulturze się dzieje. Jeżeli o kimś należy źle myśleć – to o nas samych – Polakach. Potrafimy sobie szczerze uprzykrzyć życie, szczerze i skutecznie oczerniać się nawzajem, szczerze i skutecznie się nienawidzić.

I nawet szkoda tutaj obwiniać jakichś rodzimych zadymiarzy, dla których każdy przejaw pluralizmu jest powodem do oczerniania, a człowiek który myśli inaczej jest emocjonalnie obrzucany epitetami. Wojownicy cancel culture, miłośnicy werbalnego mordowania, którzy znajdują posłuch u tych co niewiele są w stanie zrozumieć, ale “listę nielegalnych” łatwo mogą przyjąć i nią wymachiwać.

Ale gdyby tylko te mało oczytane hordy winić… Na ile my sami, co to niby łączą nas wspólne korzenie, zamiłowanie do kultury, do podobnego pisarstwa, do wolnej myśli. Co to niby niejedno piwo razem wypiliśmy. Niejedną piosenkę wyśpiewali. Niejedna rozmowa.

Na ile sami teraz tworzymy “strefy wolne od” ludzi, którzy mają inne od naszych poglądy. Że niby pan pisarz wyraża swoje poglądy polityczne? A który tak nie robi? Od dawien dawna, spotykaliśmy się z ludźmi, z których wielu wyrażało kontrowersyjne opinie, wyrażało niechęć do określonych grup społecznych, nawoływało do burzenia porządku, do pogardy, do niszczenia planety, do mordowania zwierząt, do czego tam chcecie. Kiedyś umieliśmy z dobrym skutkiem współżyć i razem tworzyć kulturę z ludźmi o odmiennych poglądach.

Teraz się odumieliśmy. Teraz tych nie zapraszamy bo…, a tamtych bo…. Jak to nazwać, jeśli nie “strefą wolną od”.

Jest jedna rzecz, która mnie w sposób szczególny mierzi w pewnych komentarzach dotyczących Ziemkiewicza. Bo to “były pisarz”. Rozumiem że w środowiskach salonowych “pisarz SF”, albo “były pisarz SF” – to była paternalistyczna obelga, która miała na celu zdyskredytowanie i uniemożliwienie zabrania głosu na jakiekolwiek tematy “życiowe”. Ale w naszym własnym literackim kręgu? Prychać na człowieka, który jest jednym z najbardziej poczytnych pisarzy “byłym pisarzem”? Rozumiem że nie jest to czysto fabularna SF. Ale czy naprawdę ciężko nam dostrzec łączność pomiędzy pierwotnym językiem fantastyki a językiem eseju, prozy dyskursywnej?

Czy tak zupełnie nie dostrzegamy zmian we współczesnej literaturze?

Czy tak bardzo nas to uwiera, że autorzy opuszczają swoje gniazda i z myślą wychodzą na szersze wody? Bywa różnie i z różnym skutkiem. Lem, któremu znudziła się fabuła i zaczął tworzyć książki paranaukowe, lub zwykłe eseje, felietony? Dukaj, który ostatnio jakby więcej tworzy niecodziennych “okołoliterackich” przedsięwzięć, bo najwyraźniej po tym chce też być zapamietany. Eseje “planetarne” Zimniaka. Okołoliterackie i postfantastyczne działania Twardocha (może z wyjątkiem reklamowania aut, banków i papieru toaletowego). Takie jakby niefantastyczne przygody wyobraźni Szostaka. Nie znam pokolenia młodych gryzipiórków, ale zakładam że oni jeszcze mocniej chwytają się rozmaitych omnikanałowych zajęć – bo taka jest kultura i młodość, chwytają się wszystkiego i w ich głowach to się łączy w jedno.

Skąd w nas ta nielojalność?

A choćby i autor przestał pisać i pracował jako stróż w podstawówce? Czy to sprawia, że przestaje być niekwestionowanym królem polskiej fantasy?

A choćby i odcinał kupony. Heller? Joyce? Czy musieli pisać coś więcej? Nota bene tych dwóch pisarzy oprócz napisania jednej solidnej książki i niewiele więcej, łączy to że jeden napisał “portret artysty jako młodego człowieka” a drugi “portret artysty jako starego człowieka”. I ot.

Redaktor Forlong Gruby

Zaproszenie od redakcji.
Jeżeli chcesz wyrazić polemikę.
Lub jeżeli w ogóle podoba Ci się nasze medium i chciałbyś przez nasz kanał coś wyrazić. Zapraszamy. Pisz do nas. Może się uda.
Nie musimy się zgadzać.
Albo inaczej – musimy się zgadzać co do jednego: pluralizm jest OK i każdy ma prawo do swoich poglądów.


Forumlarz kontaktowy

Zapisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowych wpisach.